recent

Elliot Galvin - Modern Times

★★★★★★★★☆☆
1.Ghosts 2. Mr. Monk 3. Cat and Mouse 4. Shadows 5 Fountainhead 6. Change 7. Jack Fruit 8. Gold Shovel 9. Into The Dark 10. In the Moon
SKŁAD: Elliot Galvin - fortepian; Tom McCredie - kontrabas; Corrie Dick - perkusja
PRODUKCJA: Elliot Galvin
WYDANIE: Edition Records 19 April 2019

„Modern Times” to trzeci album brytyjskiego pianisty Elliota Galvina. Zarówno jego solowa kariera jak i występy w projekcie Dinosaur trębaczki Laury Jurd to niekończące się eksperymenty z elektroniką i brzmieniem. Tak jak jego poprzednie wydawnictwa były poddane starannemu, a wręcz pedantycznemu procesowi produkcji, tak tutaj zostało to ograniczone do minimum. Wysłuchanie tego nagrania zajmuje bowiem słuchaczowi tyle samo czasu, co jego wykonanie w studio, a dokonano go w głównej mierze z myślą o wydaniu w wersji winylowej. Każda strona zarejestrowana została podczas pojedynczej próby, bez przerw pomiędzy utworami, bezpośrednio na winyl. Bez poprawek, miksowania i masteringu, dokładnie tak jak robiło się to w czasach poprzedzający nawet tradycyjne techniki nagraniowe na taśmę. Słyszymy tylko to co zostało zagrane, przez co odbiór muzyki jest wiarygodny i najbardziej dobitnie reprezentuje brzmienie tria. 

Co skłoniło artystę do takiej formuły? W ostatnim czasie robiłem mnóstwo muzyki na instrumenty elektroniczne przez co zaniedbywałem muzykę akustyczną. Kiedy zobaczyłem koncert Jasona Morona w Montreux zostałem jednak olśniony. Przypomniałem sobie dlaczego tak kocham jazz i jego akustykę. Album „Modern Times” to również analogia do filmu Charliego Chaplina pod tym samym tytułem z 1936 roku. Fim ten by reakcją na proces industrializacji i zmiany społeczne jakie zachodziły w tamtym czasie. Płyta jest zaś odzewem na digitalizację współczesności. Robienie czegoś analogowego jest cichą formą prostestu - twierdzi artysta.

Dla muzyka tak kreatywnego jak Elliot Galvin, krążek ten niejako orzeźwia jego dotychczasową twórczość i wyzwala z obranej konwencji. Sam warsztat instrumentalny nie zmienia się, a jego gra jest tak samo charakterystyczna jak dotychczas. Odnosimy wrażenie, jakby gra na fortepianie sprawiała mu niekończącą się radość niczym zabawka w ręku dziecka - ciągle zaskakuje i za każdym razem odkrywa na nowo. Najdziksze dysonanse sąsiadują z prostymi trójdźwiękami, chwytliwe melodie z atonalnymi pochodami, rytmika jest raz motoryczna, a zaraz potem porwana na strzępy, skrajna dynamika, szokująca forma, rozedrgane tempo. „Modern Times” to przygoda dla słuchającego zakończona happy endem. Akt rebelii przeciwko komputeryzacji świata i powrót do tradycyjnego sposobu robienia muzyki. Okazuje się, że tradycję z nowoczesnością wcale nie jest tak trudno połączyć i można to zrobić równie ekstrawagancko jak przy pomocy wszystkich cudów techniki.

.
Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus