recent




Gramofon ♫

Nic tak nie zachęca do sięgnięcia po twórczość artysty jak sama muzyka. To ona wykorzystuje nasze nastroje, upodobania, a nawet osobowość, by skraść naszą uwagę i serca. Żadne słowa, którymi będziemy chcieli Was skusić do spędzenia kilku chwil z płytą nie mają takiej siły. Czasami nawet nasze starania mogą mieć efekt odwrotny od zamierzonego, a bo to omawiany album przypadł nam tak do gustu, że dalibyśmy się z nim wysłać na bezludną wyspę, a Wasze odczucia są zgoła inne lub wręcz odwrotnie, zniechęcamy do krążków, które uważamy za niegodne uwagi, co także nie oznacza, że Wy macie podobne zdanie. Obiektywna recenzja to mit i możemy z całych sił starać się zachować balans, ale zawsze wypłyną na wierzch nasze osobiste odczucia i oceny. Czytelnik zawsze to wyłapie i w czasach, kiedy liczy się tylko pierwszy i ostatni akapit recenzji, można ominąć naprawdę wartościowe dzieła ze względu na słowa, którymi zostały opisane. Dlatego też uznaliśmy, że najwyższa pora, by na Laboratorium Muzycznych Fuzji znalazł się dział, w którym przemawiać będzie tylko i wyłącznie muzyka.

Gramofon vol. III
Dawid Zielonka

Była nieoczywista muzyka mainstreamowa, była też ekscytująca młoda alternatywa, więc naturalnie musimy teraz zaprezentować tego całkowite przeciwieństwo w trzeciej odsłonie Gramofonu. Tym razem skupiamy się na muzyce trudnej, wymagającej, niekiedy boleśnie ciężkiej, ale nie zapomnieliśmy umieścić na liście paru momentów wytchnienia, żeby przypadkiem nie uszkodzić Waszego zdrowia.


Gramofon vol. II
Konrad Beniamin Puławski

Każdy z nas woli świeże rzeczy. Tak też jest z muzyką, której szczerze powiedziawszy ciężko o innowacyjność na dzisiejszym rynku ze względu na z góry uwzględnione trendy mass mediów. Zalewani jesteśmy produktami, które dawno się już każdemu przejadły. Karmieni jesteśmy czymś, co każdy lubi, a może właściwiej byłoby napisać „powinien lubić”, a przecież wielu oczekuje czegoś więcej – zwłaszcza od sztuki. Skomponowałem więc dla Was recepturę orzeźwiającej dawki alternatywy na współczesne mainstreamowe zaplecze wtórności! W odświeżaniu swojego muzycznego gustu dużo rolę pełni poziom muzycznej tolerancji. Z czasem okazuje się bowiem, że nawet najbardziej oddalone naszym upodobaniom gatunki znajdują rozwiązanie, aby trafić w nasz wyszlifowany gust. O tym się ponoć nie rozmawia, ale od czasu do czasu warto poddać się takiej brzmieniowej kuracji, aby mieć pewność, że nie karmimy się dawno strawionymi przez nas resztkami muzycznych doznań. Buon apetito!



Gramofon vol. I
Dawid Zielonka
Na pierwszy ogień playlista skompilowana w oparciu o muzykę, jaką aktualnie słucham w największych ilościach, przyznam szczerze, mało w niej rocka czy progresji. W dużym stopniu jest to pop, który wbrew powszechnej opinii ma się całkiem dobrze za sprawą grupy właśnie wyłaniających się artystów. Nie zabrakło też miejsca na elektronikę i sentymentalne wojaże do lat 80. Jest też szczypta r’n’b i soulu, a nawet coś dla fanów lekkiej awangardy. Miłego słuchania.



Jako że nasze gusta są zupełnie różne i każdy z nas jest trochę schizofrenikiem muzycznym, nasze playlisty będą zawierały różnorodność gatunków. Mamy nadzieję, że jesteście tak samo otwarci, jak my i powitacie te nowe dźwięki z równym entuzjazmem. Posłużymy się tutaj playlistami Spotify, które zyskują coraz większą popularność w internetowej społeczności. Czy rola Spotify jest zbawienna, czy jeszcze bardziej rozmywa naszą uwagę muzyczną, to już inna historia. Na pewno jest to kolejne okno na świat dla osób, które nie mają funduszy, by zakupić każdy krążek, na którym znajdą jedną piosenkę, która im się spodoba. My postaramy się właśnie wykorzystać jego pozytywną stronę. Kto wie? Być może gdzieś powyżej znajdziecie swój nowy ulubiony utwór.