recent




Converge - The Dusk in Us

★★★★★★★★★☆
1. A Single Tear 2. Eye of the Quarrel 3. Under Duress 4. Arkhipov Calm 5. I Can Tell You About Pain 6. The Dusk in Us 7. Wildlife 8. Murk & Marrow 9. Trigger 10. Broken by Light 11. Cannibals 12. Thousands of Miles Between Us 13. Reptillian
SKŁAD: Jacob Bannon – wokal; Kurt Ballou – gitara, gitara basowa, wokale wspierające; Nate Newton – gitara basowa, wokale wspierające, gitara; Ben Koller - perkusja
PRODUKCJA: Converge
WYDANIE: 3 listopada 2017 – Epitath Records

Moja przygoda z Converge zaczęła się w dość nietypowy sposób, bo od strony wizualnej. Będąc jeszcze w metalowych powijakach, szukałem interesujących koszulek, by wyglądać, jak przystało na prawdziwego metalowca. Wtedy trafiłem na czarne odzienie z wielkim, krwistym sercem na froncie i fragmentem tekstu Last Light –„This is for the hearts still beating” – na plecach. Wzór miał niesamowitą moc i estetykę, więc od razu kliknąłem „kup”. Koszulka po jakimś czasie dotarła do mnie do domu i wstyd byłoby nie zapoznać się wtedy z muzyką amerykanów. Zacząłem od „No Heroes” i zostałem na stałe wciągnięty w oko cyklonu, jakim jest Converge.

Najciekawsze w muzyce Converge jest to, że mimo niepodrabialnego stylu, zespół na każdym albumie jest w stanie urozmaicić go o nowe elementy i sprawić, że nigdy nie traci świeżości. „No Heroes” było albumem ciężkim i eksperymentalnym w pewnym stopniu. To, co przyszło po nim, nieoczekiwanie zawierało w sobie duże pokłady przebojowości. Było to dla mnie dość szokujące, a z drugiej strony ekscytujące, czułem, że zespół ma jeszcze wiele twarzy, które przede mną skrywa. Wiele lat później w moje ręce wpada „The Dusk In Us” i po raz kolejny załoga z Salem ma co nieco nowości do wypróbowania na swoich fanach.

Płyta ma idealne tempo, na co w dużej mierze wpływa powolny i ponury utwór tytułowy, który odgranicza od siebie dwie dzikie bestie, jakimi są część pierwsza i druga krążka. Duży wpływ na kształt tej kompozycji zdaje się mieć solowy projekt Jacoba Bannnona, Wear Your Wounds. Bannon wyśpiewuje tekst otwarty na wiele interpretacji i maluje przed nami posępny obraz naszej mrocznej strony. Największa siłą tego utworu jest jednak jego rozbrajająca prostota. Muzyka niespiesznie się rozwija, generując niepokój spowodowany oczekiwaniem wielkiego finału, który zabiera nas w bagniste rejony. Wpływy solowych wojaży Bannona można jeszcze usłyszeć w przedostatnim Thousand of Miles Between Us. W tym przypadku dźwięki są od początku do końca bezpośrednie i bardziej dynamiczne, ale Bannon trzyma na wodzy swoją wściekłość.

Wspomniane powyżej bestie dawno nie były tak wygłodzone. Converge grają wściekle i zajadle, zepchnęli  też melodie trochę na bok, choć wciąż ich muzyka ma ogromny potencjał do rozbujania tłumu. Smakowita partia basu otwierająca Trigger zawsze wyrywa mnie z butów i nie mogę się nią nacieszyć, a przecież to takie proste rozwiązanie. Zaskakująco dużo tutaj slayerowej brutalności i hannemanowego mroku w brzmieniu gitary (ultraszybkie i brutalne Cannibals i Broken by Light). Klasyczne podejście do tematu wciąż może robić duże wrażenie. Jak zwykle w ofercie są też chaotyczne hardcore'owe strzały (Eye of the Quarrel, Arkhipov Calm, Wildlife) i dalekie echa metalcore'u (zadedykowany synowi emocjonalny A Single Tear). Żegnamy się z płyta za to bezlitosnym i miażdżącym jak komentarze na youtubie Reptillian.

Jest ogromna różnorodność, bolesna brutalność, pogmatwana do granic postrzegania struktura rytmiczna wychodząca z genialnych umysłów Kollera i Newtona, Kurt Ballou po raz kolejny pokazuje jak wszechstronnym jest gitarzystą, jest też świeża krew na mikrofonie prosto z płuc Bannona, nafaszerowana jego najskrytszymi uczuciami. Converge po raz kolejny dają z siebie wszystko, a ja nie mogę zrobić nic innego jak im podziękować, bo „The Dusk In Us” to jedno z ich najwybitniejszych dzieł.

Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus