recent




Carach Angren - Dance and Laugh Amongst the Rotten

★★★★★★★★✭☆
1. Opening 2. Charlie 3. Blood Queen 4. Charles Francis Coghlan 5. Song For The Dead 6. In De Naam Van De Duivel 7. Pitch Black Box 8.The Possession Process 9. Three Times Thunder Strikes
SKŁAD: Seregor - wokal, gitary; Ardek - klawisze, orkiestracja; Namtar - perkusja
GOŚCINNIE:  Nikos Mavridis - skrzypce (3, 4, 9); Patrick Damiani - gitara basowa i gitary (1-9)
PRODUKCJA: Peter Tägtgren - Abyss Studio;
Jonas Kjellgren - Black Lounge Studio
WYDANIE: 16 czerwca 2017 - Season of Mist 

Carach Angren to zespół, którego właściwie fanom metalowej sceny nie ma sensu przedstawiać. 16 czerwca pod skrzydłami francuskiej wytwórni Season of Mist na światło dzienne wyszła piąta długogrająca płyta „Dance and Laugh Amongst the Rotten”, na którą składa się opowieść z dziewięcioma epizodami. Piszę tutaj z premedytacją o opowieści, ponieważ zespół wrócił do konkretnej koncepcji ułożenia albumu. Tematem przewodnim jest niebezpieczna zabawa dziewczyny z tabliczką Ouija i związane z nimi niejasne i mroczne historie.
 
Holendrzy konsekwentnie stawiają na rozbudowane symfoniczne aranże już od wielu lat. Nie obcy jest im też klimat rodem z horroru czy makabry, przez co mówienie o nich jako mistrzach tej konwencji nie będzie nadużyciem. W swojej muzyce malują dźwiękowe obrazy łączące w sobie głębię i mrok Rembrandta oraz Van Gogha, czy szaleństwo rodem z Boscha.
Opening to intro, które równie dobrze mogłoby znaleźć się w jakimkolwiek horrorze – nieco makabry, strachu, dziecięce chórki, czy też inne efekty mające nas wystraszyć. W skrócie jest filmowo, żywo, a punkt kulminacyjny wejścia idealnie łączy się z następującym po nim utworem Charlie. Ten zaś jest bardziej mięsisty i konkretny. Przypomina rzeczy, które tworzy Dimmu Borgir. Blood Queen stawia akcent na bardziej melodyjne oblicze gitar, piekielną sekcję rytmiczną oraz orkiestrowy aranż. Dalej zespół prezentuje miłe dla ucha partie klawiszowe i smyczkowe, gładkie riffy czy dramatyczne zmiany wokali (Charles Francis Coghlan, Pitch Black Box). Innym zaś razem Holendrzy stawiają na spokojniejsze i bardziej wyważone kompozycje, które na ich własny użytek mogą być podpięte pod motyw danse macabre (Song For The Dead), aby w kolejnych etapach postawić na szybkie poszarpane i bardziej rytmiczne numery (napisany w języku afrikaans In De Naam Van De Duivel oraz Three Times Thunder Strikes).

To, co cieszy, zwłaszcza przy tak naładowanym dźwiękami albumie, to jego jakość. „Dance and Laugh Amongst the Rotten” został świetnie wyprodukowany. Każdy dźwięk jest klarowny i miły dla ucha. Jest to pewnie zasługa samego zespołu i ich zmysłu kompozycyjnego, gdyż muzyka jest spójna, dopracowana i przemyślana. Holendrzy wypchnęli swój bezkompromisowy teatralno-makabryczny styl na nową, intensywną wysokość. Oby tylko potrafili się na niej utrzymać.

Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus