recent




Nguyên Lê & Ngô Hong Quang - Ha Noi Duo

★★★★★★★★✭☆
1. Cloud Chamber 2. Five Senses 3. Like Mountain Birds 4. A Night With You, Gone 5. The Graceful Seal 6. Heaven’s Gourd 7. Chiếc Khăn Piêu 8. Monkey Queen 9. Beggar’s Love Song 10. Silently Grows The Rice
SKŁAD: Nguyên Lê: gitara elektryczna/akustyczna (2), ebow (1,7), gitary sustainiac (1,8,10); syntezatory, sample (1,3,5,6,8,9); Ngô Hồng Quang: wokale, skrzypce Đàn Nhị (4,6,8,9), monochord Đàn Bầu (1,10), Đàn Tính lute (2,5, 6,8), harfa żydowska Đàn Môi (3,6), harfa Đàn Chiêng Dây (5); Paolo Fresu: trąbka, flugelhorn (3,6,7,8); Mieko Miyazaki: koto (4,7); Prabhu Edouard: tabla, kanjira &  shaker (4,6); Stéphane Edouard: Udu & shaker (8); Alex Tran: cajon (9).
PRODUKCJA: Nguyên Lê, Bruno Gruel & Siggi Loch - Louxor
WYDANIE: 13 stycznia 2017 - ACT Music


Wiadomo, że gatunkowym mieszankom jest mi blisko, a Nguyên Lê jest na tyle silnym indywidualistą, że po jego projektach można się właśnie takich ciekawych fuzji, zwłaszcza w kierunku krajów orientu spodziewać. Chociaż artysta nie jest Wietnamczykiem, to tradycję tego kraju ma po rodzicach we krwi. Jego muzyczną wszechstronność można dostrzec po samej dyskografii. Francuz z reguły postrzegany jest jako gitarzysta jazzowy, chociaż nie ucieka od fascynacji rockiem. Dla ACT’u do tej pory trafiały od niego takie materiały jak romans z popkulturą lat 60. i 70. czy też big-bandowy tribute dla Pink Floydów. Wskrzeszenie wietnamskiej kultury w jego obecnej twórczości było więc kwestią czasu, bo takie przecież wydawał wcześniej, w tym kamień milowy jego twórczości w postaci albumu „Tales from Viêt-Nam” (1996) opisywany na naszych łamach (TUTAJ). 

Tym razem podjął się nowego projektu z wokalistą oraz multiinstrumentalistą Ngô Hồng Quang oraz wieloma innymi artystami. Jak na ironię, album dzięki produkcji Siggiego Locha ma jednak bardzo współczesną teksturę brzmienia z mocnymi ciągotkami ku gatunkowi jazzu. Takie oblicze fuzji przedstawia chociażby Cloud Chamber gdzie na tle orientalnych zawodów wbija się jego ujmująca solówka gitarowa oraz przestrzenna trąbka Paolo Fresu. Bezpośrednio ku azjatyckim wpływom sięga Five Senses głównie ze względu na tradycyjną harfę Mieko Miyazakiego. Wierzcie czy nie, ale ten utwór to światowe fusion z liryzmem wietnamskiego serca. Piękno samo w sobie.

Co jednak wyróżnia tego artystę? Wyróżniają go bezpretensjonalne próby scalania tradycjonalizmu wietnamskiego folkloru za sprawczą mocą bardzo charakterystycznego instrumentarium, które na tej płycie jest bezbłędnie spolaryzowane. Współwinny tego projektu Quang to właściwie kluczowa postać rozpościerająca swoje możliwości o przeróżne japońskie czy hinduskie instrumenty. Nie możemy jednak zapomnieć o jego charakterystycznych wokalach (Heaven's Groud), których subtelność rozsierdzają relatywnie można rzec agresywne solówki, aczkolwiek wnikliwie budujące wrażenie harmonii na tle całości (Cloud Chamber). Warto dodać, że tak orientalne wokale są mocno dynamiczne i jeszcze bardziej uwodzicielskie, jeśli można tak nazwać tajemniczą woń płynącą z liryków. Daje to temu projektowi niemalże mistyczną formę.

Do tego wszystkiego dołącza wspomniany Fresu ze swoimi fusionowymi lickami a'la Miles Davis dodającymi elegancji i rozmachu całemu projektowi (A Night With You, Gone). Muzyka ewoluuje i jest nieobliczalna. Atmosferyczne hymny mieszają się więc w splocie kulturalnej syntezy. Wyrafinowanie tego projektu jest o tyle charakterystyczne, że żadna ze stron nie chcę przejąć sterów, ale oddaje pole drugiej stronie na uzupełnienie wykwintności kompozycyjnej struktury. Chiec Khan Pieu to przykład utworu ze świetnym finiszem oraz dynamiką, w którym proporcje udziału każdego z muzyków przedstawiają niezwykły szacunek wobec własnych inspiracji, udowadniając, że niemalże wszystko da się ze sobą pogodzić. Innym rzucającym się w uszy przykładem może być ballada Beggar’s Love Song kusząca imponującą fuzją starożytnych wietnamskich melodii z zadziornym bluesowym gitarowym riffem, do którego dokooptowano zaskakujące efekty elektroniki poniewierające folkowe fundamenty. A Night With You, Gone na dobrą sprawę również inspiruje się XIII wieczną kompozycją, co z udziałem pana Fresu jest co najmniej konsternujące, jak utwór o kilkusetletniej tradycji zaczyna rodzić się na nowo.

Jakby tego mało, wszystkiemu często towarzyszą przestrzenne elektroniczne dodatki dodające wrażenia inwazji współczesności na samą tradycję (The Graceful Seal). Muzyka jest przez to bardziej dramaturgiczna, czemu nie sposób nie ulec. W tej samej kompozycji dostajemy nawet trip-hopowe rytmy oraz space rockowe riffy, a wszystkiemu towarzyszący w amoku wręcz rozdzierający pozostałe dźwięki wokal. Żywotność i charakter tej kompozycji przypomina wielobarwne fajerwerki, od których nie sposób oderwać uszu. Co ważne, muzyka nie jest efektowna jedynie w momentach pozornego przerostu nad formą, ale również i w bardziej minimalistycznych tworach jak wspomniany akustyczno-instrumentalny Heaven’s Gourd wnoszący intymność. Podobnie dzieje się za sprawą Monkey Queen.

"Ha Noi Duo" prezentuje muzykę wieloaspektową. Aranżacje są tu niezwykle unikatowe i dalekie od Zachodnich standardów. Album o tyle piękny, że dosadnie dopełnia ideę muzycznego idiomu Wietnamu przy jednoczesnym zachowaniu zachodnich dźwięków. Projekt w istocie bardzo organiczny, a jednak bezbłędny w odsłonie kwitnącej współczesności.

Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus