recent




Sounds Like The End Of The World - Stories

★★★★★★★★✭☆
1. No Trespassing 2. Walk With Me 3. Breaking The Waves 4. Obsession 5. Faults 6. Outflow 7. Acceptance 8. All Over Again
SKŁAD: Michał Badecki - gitara basowa; Wojciech Kowal - gitara; Michał Baszuro - gitara; Tomasz Hoffman - perkusja; Michał Koziorowski - klawisze
GOŚCINNIE: Jan Gałach - skrzypce (4)
PRODUKCJA: Sounds Like The End Of The World - Jan Galbas (Highwave Studio)
WYDANIE: 6 marca 2017 - Progressive Promotion Records

O najnowszym krążku trójmiejskiej formacji informowaliśmy Was już w styczniu. Wówczas to usłyszeliśmy niezwykle dopracowany pod względem muzycznym i brzmieniowym singiel No Trespassing. Brudnawy, mocny, budujący napięcie kolejnymi gitarowymi zgrzytami i pulsacjami. Takie dopracowanie utworu nie może dziwić, gdy zespół nad brzmieniem współpracował z Janem Galbasem, znanym ze współpracy zarówno z Blindead i Behemoth, czyli kolejnymi tuzami trójmiejskiej sceny muzycznej. No i już od samego początku... niechcący, a może właśnie z całkowitą premedytacją, w trzecim zdaniu zaczynam słodzić. Przeglądając jednak każdą kolejną recenzję tego albumu, nie sposób nie dostrzec superlatyw, których chyba wszyscy komentujący i słuchający podkreślają.

Zespół kazał na swoje drugie dziecko czekać trzy lata, ale już te pierwsze 5 minut to czekanie osładza. Kolejne w stawce Walk With Me to kompozycja o wiele bardziej wyrafinowana, zahaczająca o klasyczne brzmienia rocka progresywnego. Jakże nie kochać tej floydowskiej gitary i atmosfery, która w niepowtarzalny sposób, jednym przełamaniem akordowym, zmienia oblicze tego utworu na zdecydowanie agresywniejsze, rozedrgane i dzięki klawiszom bardziej psychodeliczne brzmienie. W kompozycji trzeciej zespół pozostaje w klimatach sennych i równocześnie nipokojących. Świetne tło klawiszowo-gitarowe, które pod koniec wybucha z pełna siłą i przypomina dźwięki doskonale znane z debiutu. 


W Obsession gościnnie pojawia się ze swoimi skrzypcami Jan Gałach. Od samego początku utwór ten urzekał mnie najbardziej. Gitary i skrzypce współgrają tutaj ze sobą wprost idealnie. Wszystko jest ze sobą spasowane, miarowo rozwijające, aby pod koniec usłyszeć wspólną wariację muzyków z typową dla post-rocka ścianą dźwięku, która mimo wszystko jest niezwykle poruszająca i nie drażni, jak to czasem się zdarza w twórczości innych zespołów. Jest to w pewnym sensie wizytówka stylu, w który poszli Soundsi i którego nie da się jednoznacznie zaszufladkować.

Dalej zespół przygotował dla słuchaczy trochę więcej mocy, po dość delikatnych i zharmonizowanych utworach pora na bardziej zdecydowane szaleństwa i swobody. Słyszymy większy akcent położony na grę klawiszy, budowanie dłuższych fraz przez Michała Koziorowskiego, dzięki czemu mamy wrażenie ukłonu, jaki wykonał zespół względem klasycznych progrockowych brzmień (Faults). Krótkie riffy zapadające w pamięć, polot i swoboda w grze to cechy charakterystyczne w Outflow, który będzie szczególnym punktem na koncertowej trackliście zespołu. 

Przedostatni Acceptance jawi się jako przerywnik - najkrótszy, najspokojniejszy, rzewnie płynący trzyminutowy utworek. Czy jest to najsłabszy utwór? Nie sądzę, ale mam wrażenie, że można było z niego wycisnąć troszkę więcej. Idealny muzyczny podkład do marzeń, acz mam wrażenie że nie do końca rozwinięty. Na zakończenie All Over Again o nierównomiernej strukturze przypomina nam to, co zabrzmiało na samym początku tego wydawnictwa. Nie wiem, na ile był to zabieg przemyślany przez muzyków, ale jest to idealna klamra spajająca album i przy okazji dowód, że zmiany tempa oraz intensywność pozytywnie wpływają na odbiór tego krążka.

Sounds Like The End Of The World spisał piękne opowieści na albumie, który brzmi wręcz idealnie. Osiem utworów o długości 40 minut, podczas których nie sposób się nudzić. Z każdym kolejnym dźwiękiem zatapiamy się coraz głębiej i głębiej. Formacja na płycie "Stories" pokazała, że ze swoją muzyką pukają do innych drzwi i innych odbiorców, nie ograniczając się do zatwardziałych fanów post rocka. Panowie, oby tak dalej, muzyka instrumentalna nie zna granic. Wy ten fakt udawadniacie!
Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus