recent




Black String - Mask Dance

★★★★★★★✭☆☆
1. Seven Beats 2. Growth Ring 3. Mask Dance 4. Flowing, Floating 5. Song From Heaven 6. Dang, Dang, Dang 7. Strangeness Moon 
SKŁAD: Yoon Jeong Heo - geomungo; Jean Oh - gitary, elektronika; Aram Lee - daegeum, yanggeum, danso; Min Wang Hwang - wokalizy, janggu, perkusjonalia
PRODUKCJA: Yoon Jeong Heo, Hyomin Kang & Myung Kuk "Victor" Kye - Brickwall Sound
WYDANIE: 14 października 2016 - ACT

Przenosimy się do Azji. Wybierzcie kraj. Ok, nie Wam będzie. Korea. Ok, Południowa. Macie rację - nie będziemy kusić losu. Idziemy nad rzekę. Macie jedno zadanie. Wybrać porządnego bambusa, na który naciągniemy struny skręcone z jedwabiu i gotowe. Mamy instrument, który wstrząśnie światem Zachodu. Stadionów to my tym nie zwojujemy, ale coś w tym musi być skoro tradycja tegoż instrumentu – geomungo, bądź nieco bardziej obrazowo, sześciostrunowej cytry o niskim brzmieniu wiolonczeli - ciągnie się od VII wieku... Słuszna uwaga. Cywilizowany świat Zachodu nie wiedział jeszcze co to właściwie muzyka, a gdzieś tam w koreańskich wioskach naciągano "czarne sznurki", aby oddać się sztuce. Geomungo jest dla Koreańczyków tym, czym dla świata Zachodu fortepian. To powinno Wam oddać skalę i znaczenie tego instrumentarium.


Lider Black String Yoon Jeong Heo wygląda więc na prowokatora. Bałwochwalcę, który beztrosko wchodzi ze swoim materiałem do studia i stara się sprofanować jazz sztuką geomungo. Niedorzeczne. Dostosowanie do warunków współczesności tak prymitywnego instrumentu? A jednak. ACT to kupił. Dziedzictwo geomungo przetrwa!

Za pomocą tak egzotycznego instrumentarium muzyka jaką znajdziemy na płycie „Mask Dance” to dialog piękna tradycjonalizmu i tożsamości kulturowej, której nigdy nie należy się wypierać. Dzięki swojej kreatywności lider omawianego projektu mógł wspierać swoją tożsamość muzyczną w sztuce współczesnej, kolaborując z m.in. Johnem Scofieldem, Uri Cainem, Stevem Colemanem, Timem Garlandem i Gwilymem Simcockiem. Solowy projekt to jednak rzecz nieskazitelnie osobista i w swojej intymności niesamowicie zminiaturyzowana. „Mask Dance” to triumfalna fuzja stylów oraz improwizacji, której emocje krzesi integracja ambiwalentnej dynamiki oraz instrumentalnej ekspresji. Ta jest niezwykle udana poprzez podjęcie wielu środków opartych na energii akustyki. Oprócz geomungo, mamy przecież tradycyjny bęben janggu, flet daegeum, cymbały yanggeum oraz niezwykle emblematyczne wokale.

Tradycyjne instrumenty wielu z nas kojarzą się ze swoją prostotą, ale Black String rozszerza paletę dźwięków ich możliwości do ich brzmieniowych granic obmywając je ze swojej powszechnie postrzeganej prymitywności rozszerzając charakter o aleatoryczne animozje. Aranżacje tworzą płynną całość, która szeroką gamą kolorów oraz rachityczną melodyką hipnotyzują. Scalenie tradycji świetnie podkreśla Flowing Floating inspirowany The Face of Love projektu Esbjörn Svensson Trio. Zderzenie dwóch światów, które spotykają się u źródła muzycznych teorii. Wspaniała integracja inspiracji potwierdzająca równocześnie wymiar koegzystencji tradycji z współczesnością wykazując dialog artystycznego piękna, a wreszcie niepowtarzalny muzyczny język łączący tradycję, jazz oraz improwizację.

Nie można dziwić się aranżacyjnemu bogactwu biorąc pod uwagę tradycję koreańskiej muzyki, która towarzyszyła niegdyś szamanistycznym rytuałom, co też faktycznie można dosłyszeć na tle dość enigmatycznej kompozycji jak ta w dynamicznym Mask Dance. Instrumentarium wiodą często kontrasty, które przejawiają się lakonicznym uzupełnianiem poszczególnych dźwięków wypełniających harmoniczną fonię (Strangeness Moon). Właśnie dzięki tym detalom muzyka ta powoduje u słuchacza poczucie dopełnienia. Mimo dość indywidualnego podejścia do grania, instrumenty co rusz krzyżują wobec siebie ścieżkę aranżacyjnej budowy, dlatego bardzo ciężko dostrzec w tej muzyce teksturę dźwięku, która nie jest niewyraźna, ale tworzy to jednocześnie atmosferę misterium z którego ciężko się otrząsnąć.

Cel w jakim postanowiono uwiecznić tę muzykę jest sam w sobie bezcenny. Ambasadorzy koreańskiej kultury, bo tak chyba tę formację powinniśmy nazywać, tworzą coś co nie jest spotykane codziennie. Prezentują muzykę niezwykle majestatyczną, która wyzwala się bez pazerności nieobliczalnego brzmienia. Swoją feerią kąśliwych i rwanych dźwięków wprowadzają w trans. Jest w tym zarówno magia jak i tajemnica, która płynie z melodii nieporównywanej do żadnego typu muzyki świata.

Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus