recent




With Different Eyes - Inevitable

★★★★★★★✭☆☆
 1. Origin 2. Waves Of Eternity 3. In Motion 4. Demons Of The Past 5. Yautja 6. Resurrection 7. Invasion 8. Design The Future (feat. Waldemar Jędruszak) 9. Reminiscence 10. The Distance 11. Spaceless 12. Inevitable
SKŁAD: Artur Jasiorski - gitara, bass, perkusja, elektronika, klawisze; Waldemar Jędruszak - elektronika, klawisze
PRODUKCJA: Waldemar Jędruszak & Artur Jasiorski - Nailbomb Audio
WYDANIE: 30 kwietnia 2016

Na początku może rzeknę, że ta płyta ma w sobie coś naprawdę magnetyzującego i mimo że takiego typu muzyki fanem wielkim nie jestem to projekt ten jest urzekająco dobry do tego stopnia, że zacząłem patrzeć na ten typ muzyki gwoli ścisłości innymi oczami…

Wprowadzając się w świat nowych wydawnictw rzadko kiedy uprzedzam ten zabieg czytaniem historii formacji, żeby pozbyć się jakichkolwiek uprzedzeń. Stąd też wyszedł niezły kwiatek, gdy po kilku odsłuchania zacząłem się "oczytywać" i w składzie... nie doczytałem się prócz Artura Jasiorskiego innych osób. Wszystko zaczęło mi się powoli w głowie klarować. Spójność „Inevitable”, stała energia post metalu, rozrywająca rytmika progresywnych naleciałości i trzymająca w napięciu dynamika rozrywana gdzieniegdzie surową elektroniką. Ta wprawdzie mogłaby być nieco bardziej złożona, ale fakt stworzenia tego projektu pod maską zaledwie jednego człowieka zniwelował niemalże wszystkie moje krytyczne uwagi.

Muzyka With Different Eyes nie zaskoczyła mnie swoją precyzją, bo ta ze względu na przymusową kolaborację z komputerową technologią i zaprogramowaną perkusją musiała się temu poddać. Ta mechaniczność jest w tym projekcie nieodzowna, ale idzie to również w parze z jej techniczną precyzją. Zaskoczyła mnie tym samym frywolność metalowych podbojów. Mimo ciężaru poddają słuchacza wspaniałej ferii intensywnych motywów, których inspiracje rozchodzą się od Gojiry a na Dream Theater kończąc.

Na pochwałę zasługuje w tym wszystkim brzmienie, którego pełnia masywnych dźwięków oraz ich degustacyjna selektywność z pewnością była pierwszym powodem, dla którego nie skończyłem mojej przygody z tą płytą po pierwszym odsłuchaniu. Z pewnością duża w tym zasługa doświadczonego producenta Waldemara Jędruszaka znanego chociażby z opisywanych na naszym serwisie formacji Materia oraz Scylla.

Wydawnictwo jest niezwykle spójne i tak dogłębnie na siebie nachodzące kompozycyjnie, że trudno zweryfikować budowę poszczególnych aranżacji. Płynnie przechodzą one w ciekawe zwroty akcji oddając się ponownej konsumpcji motywów wyprowadzających echo zbliżonych do siebie, ale nie szablonowych zagrywek. Oczywiście na sam efekt ma z pewnością fakt muzyki iście instrumentalnej, w której jednak doszukałem się sporych nakładów emocji. Wprawdzie przy odsłuchu całości z końcem albumu możemy poczuć małe znużenie, ale to z pewnością zależy też od naszego nastroju. Muzyka bowiem swoją intensywnością może w równym stopniu zniechęcić swą konwencją jak „zmusić” do kolejnej analizy.

Ja osobiście, niczym w hipnozie słuchałem tej płyty wielokrotnie. Zaledwie jeden utwór odstaje swoją atmosferą od innych, wyzwalając pozytywniejsze nastroje w iście post rockowym i mocno melodyjnym utworze Design The Future. Być może wpływ na to miał udział gościnny Jędruszaka, który wprowadził swoimi solówkami mniej industrialny nastrój. Pozostałe utwory tkwią usilnie w metalcorowej konwencji podpartej djentowymi ciętymi riffami i raptownymi zwrotami akcji (Reminiscence) wyrywanymi w barwnych harmonicznych kontrastach (Resurrection).

Gdyby jeszcze rozłożyć to wszystko w czasie, a intensywność zastąpić wprost proporcjonalnym odzewem emocjonalnego wydźwięku byłoby wprost doskonale. Tak jak już wspominałem, płyta z czasem przytłacza swoim ciężarem i niekończącymi się motywami, które nie zawsze otwierają sobą nowe muzyczne horyzonty wprowadzając pewną jednostajność aranżacji, dlatego niekiedy utwory wydają się pozornie przewlekłe. Zauważalny jest konsekwentnie pewien schematyzm, który u niektórych paradoksalnie zostanie odebrany poprzez spójność wizji całego materiału. Zdecydowanie lepsze to, niż przekombinowane aranżacje rzucające się na wody epickich osiągnięć progresywnych labiryntów. Płyta bije swoją szczerością oraz intuicyjnym podejściem, który zawsze wychodzi lepiej w parze wobec narcystycznej estetyki zbyt ambitnych przedsięwzięć.

Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus