recent




Sean Noonan - Memorable Sticks

★★★★★★★✭☆☆
1. Miała Baba 2. Hidden Treasures 3. Memorable Stick 4. White Lady Wieliczka 5. Żabka 6. Nangadef 7. Shaka
SŁAD: Alex Marcelo - fortepian, fender rhodes; Peter Bitenc - kontrabas; Sean Noonan - perkusja, śpiew
PRODUKCJA: Atlantic Recording Sound - Nowy Jork
WYDANIE: For Tune - 2016

Zdumiewające jest jak wiele źródeł może posłużyć muzykom jako inspiracja do swojej twórczości. Najczęściej są to dokonania innych artystów - muzyków. Inspiracją może też być poezja, malarstwo, przyroda, wydarzenie historyczne, polityczne, data itd. Dla irlandzkiego perkusisty Seana Noonana inspiracją była wizyta w kopalni soli w Wieliczce, a w szczególności związane z tą kopalnią legendy.

Sean Noonan to artysta doświadczony i wiecznie poszukujący. Na koncie ma już 19 albumów studyjnych i koncerty z takimi znakomitościami jak chociażby Marc Ribot. Natchnieniem dla Irlandczyka jest twórczość: Samuela Becketa, Henry'ego Cowella, Cecila Tylora, a także Henryka Mikołaja Góreckiego. Mimo, że przez krytyków często określony jako perkusista punk jazzowy, jest to artysta odczuwający muzykę, jej piękno i doskonale rozumiejący jej środki i granice, a także jej cele estetyczne i społeczne. Słowem - osobistość wyjątkowo muzykalna, a przy tym ekscentryczna.

Sean Noonan jest nie tylko kompozytorem wszystkich utworów, ale również ich narratorem. Za pomocą pary magicznych pałeczek perkusyjnych przenosi nas do baśniowego świata kopalni. Odkrywamy ukryty skarb strzeżony przez Skarbnika (Hidden Treasures), a także spotykamy Białą Damę wraz z jej krasnoludami, które błagają aby zabrać ją z kopalni  (White Lady Wieliczka). Tematy tych utworów brzmią jakby były zapożyczone prosto z polskiego folkloru.

Źródło zdjęcia
Styl gry tria jest bardzo nieortodoksyjny. Panuje tu dzika, punkowa ekspresja, a momentami nawet całkowita atonalność na trzech fff.  Peter Binec gra także arco, ale jest to raczej dość odległe od klasycznej finezji. U pianisty Alexa Marcelo wyraźna jest fascynacja stylem Theloniusa Monka. W jego grze słyszymy wiele zaskakujących zwrotów melodycznych i dysonansowych współbrzmień. Można mieć wrażenie, że uderza on w klawiaturę z nie mniejszą siłą niż sam lider w zestaw perkusyjny.

Koncept albumu zmienia się, gdy za pomocą Wiekopomnej Laski przenosimy się do Południowej Afryki, gdzie w kulminacyjnym momencie słyszymy pieśń pochwalną (Nangadef) króla Zulusów, Shaka. Na dwóch ostatnich utworach zamiast fortepianu pojawia się fender rhodes, a sama muzyka jakby bardziej kołysze, staje się taneczna i bardziej słuchaczowi przystępna. Sean Noonan zaczyna bardziej melorecytować niż tylko recytować.

Można by zarzucić twórcy, że kończące album kompozycje nie pasują do konceptu całości. Ktoś kto bierze do ręki płytę z okładką, która nawiązuje do postaci Świętej Kingi w żadnym wypadku nie może spodziewać się tematyki plemiennej rodem z RPA. Skoro jednak sam Sean Noonan jest w posiadaniu "magicznych pałeczek", to on decyduje gdzie słuchacza zabrać, nawet jeśli Świętej Kindze do krainy Zulusów zupełnie nie po drodze. Fantazji w kreowaniu coraz to nowych muzycznych rzeczywistości na pewno mu nie brakuje.

Z tą płytą warto się zapoznać, jak i zobaczyć trio Irlandczyka podczas koncertu na żywo. Jego muzyczny surrealizm może stanowić doskonałe odprężenie od codziennej rutyny.

Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus