recent




Siddharta - Ultra

★★★★★★★✭☆☆
1. Volk q ovce 2. Premladi 3. Nastalo bo 4. Flip 5. Korakamo 6. Calvi 7. Dolga pot domov 8. Terminal 9. In levitation 10. Strejle v maju 11. Road (Bonus)
SKŁAD: Tomi Meglič - wokal, gitara; Primož Benko - gitara, chórki; Jani Hace - gitara basowa; Tomaž Okroglič-Rous - keyboard; Boštjan Meglič - perkusja
PRODUKCJA: Dejan Radičević
WYDANIE: 11 grudnia 2015 - Nika Records
www.siddharta.net

Siddharta to zespół rockowy z Lublany, a „Ultra” jest ich jubileuszowym albumem. Drugim swoją drogą, bo przed nim ukazał się „Infra”. Razem płyty oferują 20 utworów, czyli dokładnie tyle samo ile lat minęło odkąd grupa zaczęła swoją działalność. A teraz, kto kojarzy ten zespół? Las rąk - wiadomo. Ja przyznaję się bez bicia, że ostatni raz słyszałem ich muzykę w 2005 roku, kiedy na MTV brylował ich utwór My Dice. Pamiętam, że miałem go na płycie z magazynu Teraz Rock i niemiłosiernie go wtedy katowałem, więc kiedy tylko usłyszałem o możliwości recenzji tej płyty, nie mogłem się doczekać, aby usłyszeć, jaki poziom Słoweńcy prezentują teraz.

Słuchanie tego krążka bez żadnych oczekiwań i zbytniego zagłębiania się we wcześniejszą twórczość zespołu pozwoliło mi otworzyć się bardziej na same dźwięki, a nie ich ewentualną wtórność w szerszym kontekście. Tym samym z łatwością dałem się porwać bezpośredniemu Volk q ovce, który w ciekawy sposób wykorzystuje klawiszowe tło i folkowe naleciałości. Swoją drogą nie trudno by było oczekiwać takiej kompozycji na płycie naszego Lao Che. Premladi przytłacza bogactwem klawiszowych zawiłości, brzmiąc czasami jak słowiańska odpowiedź na australijski Voyager. Ostatnie 40 sekund tego utworu to jeden z najlepszych momentów całej płyty. A to wszystko za sprawą klawiszowego wyczucia i porywającej solówki gitarowej, która prezentuje wręcz metalowy ciężar. Siddharta nie boi się też komercyjnych melodii (Nastalo bo, Flip), które nie powinny zostawić nikogo obojętnym. Melodyjnym arcydziełem jest utwór Calvi, który żywi się marszową perkusją i podniosłym wokalem Tomiego Megliča. Kiedy słucham tej piosenki, mam ochotę wyjść na słońce i wykrzyczeć jej słowa w powietrze. In Levitation z kolei nadaje muzyce Siddharty interesującego charakteru za sprawą użytych w nim instrumentów smyczkowych.

Wracając do wokalu Tomiego, jego charakterystyczna chrypka przypomina mi czasami Ralfa Gyllenhammara z Mustasch (Flip czy rock'n'rollowy Terminal). Tomi jednak ze swoją wszechstronnością świetnie sprawdza się też w bardziej lirycznych kompozycjach (Korakamo, Calvi, Dolga pot domov, Strejle v maju). Nie tylko wokalista zasługuje jednak na wyróżnienie, ponieważ w przypadku „Ultra” słychać, że jest to zbiorowy wysiłek i każdy członek zespołu ma swoje mocne momenty. Gdyby odjąć na przykład klawisze, płyta straciłaby bardzo ważny aspekt swojej nietuzinkowości. Bez perkusji i basu utraciłaby swoją brzmieniową głębie, która jest absolutnie niezbędna w każdym zespole, który słowo „rockowy” bierze sobie do serca. Zaś bez gitary stracilibyśmy parę naprawdę chwytliwych riffów i rewelacyjnych solówek.

Przy okazji jubileuszu zespół nagrał płytę pełną radości i miłości do uprawianej muzyki. Czystą zabawę słychać w bonusowym Road, który należy raczej traktować jak ciekawostkę. Niezwykle zauważalny, lub raczej słyszalny, jest brak spiny. Dawno nie słyszałem tak przyjemnie płynącej płyty, która mimo różnorodności i eklektyzmu zdaję się tworzyć spójną historię zespołu, który od 20 lat robi to, co kocha. Nie przeszkadza zupełnie, że zespół nie śpiewa po angielsku, choć nie sądzę by taki zabieg mógł odebrać ich muzyce uroku. Na szczęście język polski jest tak bliski słoweńskiemu, że jestem w stanie wychwycić ogólną tematykę niektórych utworów.

„Ultra” była dla mnie sporym pozytywnym zaskoczeniem i nie miałem szans obronić się przed jej urokiem, zwłaszcza że jest zbudowany na wysokich umiejętnościach całego zespołu. 20 lat wspólnego grania (z jedną rotacją na stanowisku basisty i rozstaniem z saksofonistą) i niezaprzeczalny talent doprowadziły do stworzenia niezwykle reprezentacyjnego dzieła, które wieńczy pewien rozdział. Życzę zespołowi kolejnego tak hucznie obchodzonego jubileuszu.

Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus