recent




Black-metalowa legenda wraca do Polski

W połowie listopada na jedynym koncercie w Polsce pojawi się Cradle Of Filth, jeden z najważniejszych zespołów black-metalowych w historii gatunku. Brytyjczycy z Suffolk wystąpią 12 listopada w katowickim Mega Clubie. Zespół już wyrusza na europejską trasę, która będzie promować najnowszy album “Hammer Of The Witches". Jedenasty longplay studyjny grupy trafił do sprzedaży w lipcu 2015 roku za sprawą Nuclear Blast. "Hammer of the Witches" będzie pierwszym dokonaniem Cradle of Filth nagranym w nowym składzie. W 2013 roku do formacji dołączyła Lindsay Schoolcraft na klawiszach, rok później szeregi grupy zasilili gitarzyści Richard Shaw i Marek "Ashok" Smerda.

Cradle Of Filth zespół powstał w 1991 roku w Suffolk, w pierwszych latach działalności często zmieniając skład. Pierwszy album "The Principle of Evil Made Flesh" ukazał się w 1994 roku. Album, choć surowy, bez dopracowanego jeszcze charakterystycznego brzmienia, został dobrze przyjęty przez środowisko. Przełomem okazała się płyta "Dusk... and Her Embrace". Był to album koncepcyjny, a jego motywem przewodnim był wampiryzm. Koncerty zespołu z tego okresu, bardzo teatralne, wzbudzały spore kontrowersje. Kolejne wydawnictwo "Cruelty and the Beast", debiutanckie na rynku amerykańskim, według lidera zespołu Daniego Filtha jest tym, z którego jest najbardziej zadowolony. W 2001 roku zespół pojawił się w brytyjskim horrorze "Cradle of Fear". Płyta "Damnation and a Day" z 2003 roku została nagrana z prawdziwym rozmachem. Zespołowi towarzyszyła w studiu 80-osobowa orkiestra symfoniczna. Kolejne wydawnictwo "Godspeed on the Devil's Thunder" to historia Gillesa De Raisa, seryjnego zabójcy z Francji. W 2012 ukazał się dziesiąty album studyjny "The Manticore and Other Horrors".

Dobrze Cradle Of Filth robi współpraca z producentem Scottem Atkinsem. Zespół już nie brzmi tak klinicznie i syntetycznie. Więcej jest surowości, garażowości, naturalności, mniej komputerowego podrasowywania. Z przymrużeniem oka można napisać, że Wampiry z Suffolk oddalają się od estetyki "Zmierzchu", a zbliżają do swej pierwotnej, niewygładzonej natury. Służy im również to, że ciężar pisania muzyki wzięli na siebie Paul Allender i czeski perkusista Martin Skaroupka. Dzięki nim kawałki są dobrze zróżnicowane "prędkościowo" i stylistycznie. Miesza się w nich ekstremalne ultraszybkie granie z gęstą perkusją, ociężały doom, uspokojenia z klawiszami w roli głównej, melodyjne zagrywki gitarowe rodem z klasycznego heavy, epickie fragmenty zbudowane przez chór i orkiestracje, a także bezpośredni punk. Charczenie i piszczenie Daniego (nieco rzadsze niż wcześniej) udanie skontrastowane jest, jak niemal zawsze u Cradle of Filth, z recytacjami i urokliwym żeńskim śpiewem. Fajnie wypada to przykładowo w "Succumb To This". Numer ten zgrabnie przechodzi w zamykającą całość ładną instrumentalną "Sinfonię". Z dodatkowych smaczków wskazać można jeszcze etniczny fragment w "Manticore" (jeden z najlepszych numerów na krążku) i trącący synthpopem/elektro klawisz w "Huge Onyx Wings Behind Despair". Mamy horror i mityczną bestię w tytule, więc całość zanurzona jest w gęstym mroku i posępności pisał w recenzji Lesław Dutkowski.

Danni Filth o najnowszym materiale: Brzmi to wspaniale. Można to porównać do tego, co robiliśmy na „Dusk... And Her Embrace”, „Cruelty And The Beast” i „Midian”, tyle że z większą świeżością. Jedno jest pewne nowy album będzie przesuwać granice tego, co do tej pory osiągnęliśmy. 101 procent metalowej furii!

Więcej Info: 
Źródło: mat. pras.
Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus