recent




Serj Tankian - Harakiri

●●●●●
1. Cornucopia 2. Figure It Out 3. Ching Chime 4. Butterfly 5. Harakiri 6. Occupied Tears 7. Deafening Silence 8. Forget Me Knot 9. Reality TV 10. Uneducated Democracy 11. Weave On
SKŁAD: Serj Tankian – wokale, gitara, klawisze; Dan Monti – gitara; Mario Pagliarulo – bas; Troy Zeigler – perkusja
PRODUKCJA: Serj Tankian
WYDANIE: 9 lipca 2012 - Reprise

Solowa kariera Serja Tankiana chyba u każdego ze słuchaczy wzbudza  zgoła inne nastroje, tj. zgorszenia, dezorientacji, a na podziwie kończąc. Czym więc jest najnowszy album o wzniosłym tytule Harakiri? Z pewnością nie kończącym jego artystyczną karierę „honorowym samobójstwem”. Chociaż akurat ten przedrostek - honor - uwzględniający szlachetny wymiar wydawnictwa przynajmniej u mnie potwierdził uznanie i zachwyt, bo Harakiri utrzymało ambicję jaką może się poszczycić libański kompozytor po nagłym rozpadzie System Of A Down, aż po dziś dzień. Mało tego, sentymentalne podróże S. Tankiana w postaci koncertowania z macierzystą grupą były chyba głównym pierwiastkiem i bodźcem ku powstanie jego najnowszego osiągnięcia. Wydaję się, że o ile Elect The Dead było wyrazem podkreślenia jego własnej osobowości; symfoniczne aranżacje udaną wizją wirtuozerskiej perfekcji; bądź też muzyczne poszukiwania na Imperfect Harmonies prędzej czy później musiały spotkać się pragnieniem odrzucenia i schowania gdzieś dawnego uczucia urażonej dumy; tęsknoty za atmosferą rocka, a ostatecznie powrotem do korzeni w wydaniu przede wszystkim... punkowym.

Bądź co bądź energiczność riffów i mocniejsze brzmienie – nie oszukujmy się – chyba wychodzą mu najlepiej. Dlatego też na Harakiri spotkać możemy się z dużą dawką rockowej ikry z której zrodziły się takie kompozycje jak m.in. najbardziej wyróżniające się: post-punkowa Cornucopia (w hołdzie dla… powiedzmy The Cure), Uneducated Democracy oraz delikatnie thrashowane Figure It Out ze świetnie dopasowanymi „systemowymi” dwugłosami, który powstały chyba w tym samym duchu co reprezentujący legendę albumu ToxicityChop Suey! – a to za zasługą m.in. szybkich i charakterystycznych lirycznych wstawek wokalisty. Czadu dopełniają dalej dynamiczne prezentujący album Butterfly, zaskakująco zmieniający barwę i tempo Reality TV, po części balladowy Harakiri oraz dopełniający stricte rockową dyskografię solowej kariery S. Tankiana - Weave On.

Brzmienie Harakiri jest nad wyraz uwydatnione basowym groovem (lider w szczególności podkreśla rolę Mario Pagliarulo) i przestrzeni energetycznie „kopiącej” perkusji. Artysta korzystając z tego, że album nagrywany został w domowym zaciszu pozwolił sobie poza tym na swobodne eksperymenty w postaci niekonwencjonalnego doboru instrumentarium, tj. użycie iPoda (sic!), który paradoksalnie może nie do końca, ale oryginalnie sprawdził się m.in. w dubstepowym Deafening Silence, zdobiąc prostotę bitów doprawionych beat boxem z niebanalnymi elementami elektronicznych ornamentów. Chociaż do opisywanej kompozycji przekonałem się stosunkowo szybko, elektroniczne smaczki nie do końca wzbudziły we mnie zaufanie w Reality TV, głównie za sprawą użycia wielu, dostępnych dla wszystkich, gotowych sampli z programu Logic Pro bez podjęcia jakichkolwiek starań w ich modyfikacji, co w moich… uszach, traci na wartości. Mimo elektronicznego zabarwienia takich kompozycji jak Deafening Silence orez Reality TV, i to dość ordynarnym „instrumentem” jak na współczesne możliwości studyjnej produkcji – trzeba przyznać – utwory nie tracą hard rockowej estetyki. 

Odwieczna walka człowieka z naturą
W warstwie lirycznej w zdecydowanym stopniu przeważają, bez niespodzianek, komentarze wobec  (głównie amerykańskiego) społeczno-politycznego ucisku mass mediów (Reality TV); hipokryzji współczesnego postrzegania idei demokracji w krajach wysoko rozwiniętych (Uneducated Demoracy), czy też szeroko pojętej niesprawiedliwości socjalnej (Occupied Tears). Chociaż jest w czym wybierać, wszystko wydaje się wtórne. Dlatego dla wybrednych i szukających cząstki oryginalności jest tytułowy utwór Harakiri, który uświadamia nam bierność ludzkości w stałym przyczynianiu się do samozagłady naszego gatunku etc.

S. Tankian często jednak próbuje sił w innym wymiarze muzycznego artyzmu za sprawą m.in. stylizacji części utworu Occupied Tears na kompozycję… jazzową (sam muzyk tłumaczy takie zabarwienia chęcią korzystania i łączenia rożnych stylów muzycznych w zależności od jego humoru), a także najbardziej zaskakujące, chociaż nie ze względu na pochodzenia, użycie dość egzotycznego instrumentu znanego jako „przodka” lutni - oud (zagrał na nim Andrew Kzirian z zespołu Viza) w blisko-wschodnio brzmiącym utworze Ching Chime. Nietypowe użycie „arabskiej lutni” podbite zostaje charakterystyczną, tu właściwie pastiszową melorecytacją, a może właściwsze będzie, rapem S. Tankiana; poprzedzonym ekscentryczno-orientalnymi wokalizami oraz oksymoronicznym, względem całej kompozycji, refrenem, który wypełniony jest specyficzną dla… System Of A Down barwą  śpiewu, delikatnie zahaczającą o... niepotrzebny patos. 

Pomimo że takie kompozycje jak Ching Chime istnieją, tu mam na myśli ducha folkloru (chociaż akurat ten bardziej przypomina inspiracje muzyką arabską, aniżeli armeńską), który zdobił najznamienitsze utwory pierwotnej formacji S. Tankiana, mam wrażenie, że urodzony, bądź co bądź, w Bejrucie wokalista ucieka się do nich bez przekonania, a przynajmniej bez szczerej chęci podkreślenia swojego prawdziwego pochodzenia. Obecnie jego twórczość zaczyna zdecydowanie przyćmiewać amerykańską patetycznością, a szkoda… bo elementy folkloru blisko-wschodniego jak zostało udowodnione przez System Of A Down chyba wydają się bardziej kompetentną, a przynajmniej ciekawszą wizją w rozszerzaniu i ubogacaniu muzycznych horyzontów.

SERJ TANKIAN - HARAKIRI
Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus