recent




Universe Seed - Perfect Machines (EP)

●●●●○○○○○○

1. Lord of the Flies 2. Ghost 3. The Red Disgust 4. Parasites
SKŁAD: Tomasz Veill - gitara, wokal; Radek Goliński - gitara; Piotr Niewadzi - bas, gitara; Paweł Leszczyński - perkusja
PRODUKCJA: Universe Seed
                                                                                        DATA WYDANIA: 2011

Panowie z Universe Seed zamordystami z pewnością nie są ze względu na nagrane, jak mniemam, własnym sumptem demo, które w barwie i brzmieniu muzycznych uniesień czwórki wszak absorbujących Polaków budzi jednak wiele zastrzeżeń. Mimo to, po kilku przesłuchaniach Perfect Machines należy stwierdzić, że niespełna 4-letni staż zespołowy ma w sobie potencjał, a ich dotychczasowy dorobek zainspirowany amerykańską i brytyjską sceną alternatywną jest na poziomie muzycznych eksperymentów i to co dzisiaj może być nie do końca dopracowane, w przyszłości obrócić się może w ich atut.

Sam zespół określa siebie w granicach dominującej nuty post-punku i grunge’u. Z pewnością, już po pierwszym utworze inspirowanym powieścią Williamia Goldinga o tym samym tytule, tj. Lord of the Flies, ma się wrażenie, że inspiracją dla zespołów są głównie pochodne twory rodem z klasycznych dokonań m.in. debiutu Nirvany, bądź chwilowych animozji względem Sex Pistols (głównie za sprawą wykrzyczanych bądź „wyplutych” wokali Tomasza Veilla). Porównując ich do dzisiejszej sceny szeroko pojętej alternatywy, wskazałbym na takich gigantów z Wysp Brytyjskich jak Kasabian, czy Arctic Monkeys co na pewno podkreśla świetna i chyba najlepsza kompozycja – Parasites.

Niedopracowane i mało frapujące brzmienie o ile na początku drażniło moje uszy, im dalej w głąb Perfect Machines tym bardziej mnie "przekonywało", argumentując takie rozwiązanie dobrze wpasowującym się brzmieniem gitarowego hałasu z mocno ekspresyjnym wokalem, który często ocierając się o fałsz i… zadyszkę, paradoksalnie ma w sobie urok szczerego, garażowego grania rodem z Sonic Youth, którego nie można im mieć za złe. Zespół nie zachwyca pamiętnymi solówkami, bądź dopracowaniem poszczególnych fragmentów dema, czasami oszukując wszechmierzący metronom, którego próby kontroli gubią zespół w natłoku, czasami zbędnych pomysłów młodzieńczej ekspresji.

Universe Seed wydając Perfect Machines chciał uwydatnić wszechstronność muzyczną grupy. Kompozycje pozornie skonstruowane są tak, aby słuchacz odnosił wrażenie nieustannego zwiększania tempa. Owszem udaje się to w przypadku Parasites, czy Lord of the Flies, przypominającym delikatnie początki Jane’s Addiction, ale pozostałe dwa utwory, w szczególności instrumentalny Ghost uznałbym jako najsłabsze ogniwo wydanego dema. Nie spodziewałem się również, że byłbym w stanie tęsknić za wokalem, ale w przypadku Ghost, „czcza wirtuozeria” jaką starał się skrupulatnie wyartykułować cały zespół i nieumiejętność doboru środków do… chyba swoich przecenionych możliwości zupełnie do mnie nie przemawia.

Słyszalne predyspozycje do konstruowania melodyjnych utworów zdecydowanie powinny więc pozostać faktorem ich dalszego rozwoju, którego na domiar złego progresywne chęci, pomimo ciekawych pomysłów, zdecydowanie nie powinny wytyczać im muzycznych ścieżek ze względu na brak odpowiedniej techniki, która w chaosie… niedokończonych myśli burzy porządek odbioru całości zaledwie 20-minutowego Perfect Machines a szkoda, bo ilość świetnie buzujących energią riffów w zupełności wystarczałyby, aby zyskać sporą rzeszę odbiorców, bez zbędnej konieczności posługiwania się ultra-sztucznymi frazami quasi-progresywności.

Universe Seed udaje się natomiast swoboda stylistyczna jaką kierują się we wszystkich utworach. Wydaje się, że Perfect Machines to wypadkowa inspiracji każdego z członków zespołu, którą tworzą chyba nieświadomie parafrazujący ostatni hit Kasabian - Days of Forgotten, przebojowy oraz riffowo-intrygujący Parasites; inteligentnie skonstruowany na wzór perkusyjnego rytmu Truckers Atlas repertuaru Modest Mouse - Lord of the Flies oraz uspokajający nieźle wysublimowaną sekcją rytmiczną The Red Disgust, charakteryzującego się oryginalną i uważnie wywarzoną melorecytacją wokali z ostrzejszymi wejściami w refrenie, czego tak dobrego pomysłu i formy nie można niestety przyznać kompozycji otwierającej Perfect Machines. Wszystkie utwory pomimo drobnych mankamentów z pewnością dostarczą u każdego ze słuchaczy multum pozytywnej energii i nadziei na szybkie dopracowanie, bądź co bądź dema Perfect Machines do studyjnej perfekcji. Trzymamy kciuki!

Universe Seed to zespół założony w 2008 roku przez Radka Golińskiego oraz Tomasza Veilla. Ich czteroutwurowe demo - Perfect Machines z 2011 roku jest do tej pory pierwszym, ale wszechstronnie prezentującym dorobek zespołu projektem.

Wiecej informacji znaleźć możecie na 
ich portalach:
- facebook: www.facebook.com/pages/Universe-Seed/178693128850327 
- myspace: www.myspace.com/universeseed
Udostępnij to!
    Komentarze Facebook
    Komentarze Disqus